Czeslaw Miłosz, kilka wierszy, 143 str

Czeslaw Miłosz, kilka wierszy, 143 str

Czeslaw Miłosz, kilka wierszy, 143 str

Bałtowie ("Zniewolony umysł")

„Jeżeli będziesz ciągle myślał o tych swoich Bałtach i o obozach, to
wiesz, co się stanie?” - zapytał mnie w Warszawie mój przyjaciel
od niedawna wielbiący bez zastrzeżeń mądrość dialektyczną
Centrum. „Przeżyjesz swój wiek i staniesz przed obliczem Zeusa,
a ten wyciągnie do ciebie palec - tu mój przyjaciel zrobił groźny
gest palcem wskazującym - i krzyknie: Idiota! Zmarnowałeś życie
na zajmowaniu się głupstwami!”


To prawda, że trudno mi wyzwolić się od myśli o Bałtach. Coś niecoś
mogę jednak powiedzieć na swoje usprawiedliwienie. Zajmowanie
się losem narodów, których ciała podeptał słoń Historii, świadczy o
usposobieniu sentymentalnym i nie prowadzi na ogół do niczego - z
tym mogę się zgodzić. Wściekłość, jaką się czuje, czytając pamiętniki
z szesnastego wieku, w których autorzy - przeważnie księża -
notują niewysłowione okrucieństwa popełniane przez hiszpańskich
konkwistadorów w Ameryce, jest bezużyteczna. Nie wskrzesi ona
Karaibów wymordowanych przez gubernatora Ponce de Leon ani nie
poda garści strawy zbiegom z kraju Inków, ściganym w Kordylierach
przez rycerzy wojujących wiarą i mieczem. Zapomnienie okrywa
zwyciężonych i ktoś, kto by zbyt pilnie wczytywał się w rejestr
minionych zbrodni, a co gorsza te zbrodnie wyobraził sobie w ich
szczegółach, osiwiałby ze zgrozy albo stał się zupełnie obojętny.
Że obszar nazywany Prusami Wschodnimi był kiedyś zamieszkany przez naród
Prusów, których spotka! z ręki mówiących po niemiecku czcicieli Jezusa taki
sam los, jaki spotkał Karaibów - znane jest historykom, ale w słowach historyków
nie ma rozpaczy matek i cierpień dzieci, co jest być może słuszne. Cywilizacja
używająca przydomka chrześcijańskiej zbudowana została na krwi niewinnych.
Szlachetne oburzenie na tych, co dzisiaj próbują stworzyć inną cywilizację,
posługując się podobnymi środkami, nie jest pozbawione faryzeizmu. Kartoteki
zbrodni będą przechowywane w miejscu ustronnym i bezpiecznym, a kiedy
uczony przyszłych czasów sięgnie, poprzez kurz i pajęczynę, do tych tomów,
uzna owe czyny za drobne występki w porównaniu z ogromem dokonanego
dzieła. Bardziej prawdopodobne jest, że tych kartotek wcale nie będzie, gdyż,
zgodnie z postępem, dzisiejsi władcy wyciągnęli konsekwencję z prostej prawdy,
że co nie istnieje na papierze, nie istnieje w rzeczywistości.