Użyteczne olśnienia

MARIAN STALA

Jest to książka olśniewająca. I jest to książka paradoksalna. Przełamująca świadomie trudności, stwarzane często przez współczesną poezję, ale zarazem: wymagająca głębokiego, intensywnego skupienia. Dająca się czytać jednym tchem, lecz także - zachęcająca do wielokrotnych lekturowych nawrotów, pozwalających poznać w pełni wszystkie jej piękności.

Słowem: jest to książka zbyt bogata i zbyt dramatyczna, by formułować o niej sądy pospieszne i jednostronne.

Zewnętrznie rzecz biorąc, Wypisy z ksiąg użytecznych to tematyczna antologia wierszy, powstałych w różnych czasach i miejscach (od dawnych Chin po dzisiejszą Polskę), a zebranych i w ogromnej części przetłumaczonych przez Czesława Miłosza. Z tego punktu widzenia Miłosz jest mistrzem ceremonii Wypisów, jest przewodnikiem po zbudowanym przez samego siebie muzeum poetyckiej wyobraźni - wskazującym kolejne wiersze i komentującym ich zasadnicze sensy... Jest tym, który pozwala mówić innym, swój własny głos usuwając w cień.

Można też spojrzeć na Wypisy inaczej. Jest to nie tylko autorska antologia: jest to także integralna część dzieła Miłosza, odzwierciedlająca zarówno ducha tego dzieła, jak i obowiązujące w nim reguły tworzenia. Myśli, idee, obrazy wypełniające Wypisy z ksiąg użytecznych są myślami, ideami i obrazami zjawiającymi siew poezji samego Miłosza - od pisanego w czasie wojny poematu Świat po wiersze z lat dziewięćdziesiątych... Wielogłosowość Wypisów - jest doprowadzoną do ostatecznych granic wielogłosowością poprzednich zbiorów wierszy i esejów poety... Przy czym: tam, we własnych utworach Miłosza, polifonia była punktem dojścia; tu, w Wypisach, wielość mówiących poetów jest punktem wyjścia, ich głosy kierują w stronę głosu samego Miłosza, są fundamentem i argumentem jego rozumowania... Dlatego można rzec, iż Wypisy z ksiąg użytecznych nie są (jako całość) wypowiedzią mniej naznaczoną podmiotowością niż którykolwiek z poprzednich tomów Miłosza. W dodatku zaś: Wypisy mocniej, bardziej zdecydowanie niż poprzednie książki poety z Berkeley (chciałoby się dodać: i z Krakowa) postulują i afirmują pewien konkretny kształt poezji, a także: pewien konkretny sposób myślenia poprzez poezję, myślenia poezją...

Jeśli ktoś woli jednoznaczne określenia: Wypisy z ksiąg użytecznych są szczególnym, namiętnym i dramatycznym apelem... Szczególnym, bo rezygnującym z dyskursywnych uzasadnień własnego stanowiska, bo nastawionym tylko na wskazywanie przykładów, na uobecnianie pożądanego kształtu poezji. Namiętnym - bo angażującym talent, mądrość i autorytet wielkiego poety. Dramatycznym i polemicznym, bo wskazywane i postulowane przez Miłosza poezjomyślenie, poezjowidzenie, poezjoprzeżywanie nie jest dla wielu dzisiejszych poetów i czytelników poezji - czymś oczywistym i bezwzględnie przekonującym... Przeciwnie: dla wielu jest ono czymś nieznanym, niejasnym, niedostępnym. Czymś utraconym...

Skoro tak można (tak trzeba?) czytać Wypisy - znacznemu skomplikowaniu ulega rola, jaką w tej książce odgrywa sam Czesław Miłosz. Bo nie wystarczy już powiedzieć, iż jest tłumaczem i komentatorem cudzych wierszy. Staje się... jest - kimś więcej. Jest tym, kim bywał i bywa we własnych wierszach. Odsłania poezję i świat. Pokazuje drogę tym, którzy piszą wiersze i tym, którzy je czytają. Prosi i nakłania: tędy powinniście iść pod koniec stulecia i pod koniec epoki...

"Książkę tę ułożyłem, chcąc być użytecznym"*1 . To zdanie otwierające tom szkiców Szukanie ojczyzny mogłoby być najkrótszym wprowadzeniem do Wypisów - bo pojęcie użyteczności jest niewątpliwie jednym z kluczy do antologii Miłosza. Poezja - przypomina już sam tytuł książki - może być użyteczna. Taka jest (podpowiada owej książki zawartość) poezja, jaką wiele wieków temu tworzyli Tu-Fu, Li-Po, Wang-Wei; taka jest poezja pisana wczoraj i dzisiaj przez Wisławę Szymborską, Ryszarda Krynickiego, Bronisława Maja...

Negatywny sens tego twierdzenia jest dość oczywisty: poezja nie powinna być nakierowana na samą siebie, na konstruowanie dzieła; nie powinna stwarzać sztucznych barier, komplikujących jej rozumienie; nie powinna skupiać się na tym, co nadmiernie osobiste, a więc: niekomunikowalne, nieprzekazywalne w języku... Poezja nie powinna być autotematyczna, trudna, egotyczna...

Znacznie trudniej zrekonstruować pozytywny sens postulowanej przez Miłosza użyteczności, czy ściślej: pozytywne właściwości użytecznej poezji - te właściwości są bowiem nie tyle (bezpośrednio) dane, ile sugerowane przez układ Wypisów i poszczególne komentarze autora antologii.

Jeśli nieużyteczna jest poezja zamknięta, hermetyczna - to najbardziej podstawowym warunkiem poetyckiej użyteczności staje się otwartość, nastawienie na coś zewnętrznego - tak wobec wiersza, jak wobec jego twórcy.

Pierwszą postacią owej otwartości jest jasność sensu, łatwość jego odnajdywania. Postacią drugą - zwrot w stronę świata, który jest zewnętrzny wobec poetyckiego Ja; zwrot w stronę Tego, Co Istnieje Obiektywnie.

Jak uchwycić zewnętrzny świat, jak ująć go w słowo? Można to uczynić, sugeruje Miłosz, poprzez skupienie się na tym, co widzialne. Poezja użyteczna jest zatem poezją widzialności, jest słowem pozwalającym widzieć i nakazującym widzenie... Z kolei: droga do wskazanego efektu wiedzie przez wyzyskanie doświadczeń epifanicznych (odsłaniających istotę i istnienie konkretnego przedmiotu bądź całego świata) i przez umiejętność zapisu tego, co chwilowe, momentalne... Dopiero teraz zbliżamy się do kwestii zasadniczej: zarówno epifanie, jak i bliskie im bezczasowe błyski widzenia, mogą przychodzić z zewnątrz, mogą być czymś przypadkowo danym poecie - albo też mogą być rezultatem wewnętrznego wysiłku, wynikiem szczególnej zdolności koncentracji i kontemplacyjnego stosunku do świata. Mogą się wiązać ze stanem oderwania, zachwytu, olśnienia...

Słowem - poezja, aby stać się użyteczną, musi być najpierw: poezją jasnego sensu, potem: poezją widzialności świata, wreszcie: poezją olśnienia...

Można też powiedzieć inaczej. Poezja, zdaniem Miłosza, staje się użyteczna wtedy, gdy odsłania i afirmuje rzeczywistość, jej istotę i istnienie. Owa afirmacja zaś dokonuje się nie w akcie spekulatywnego rozumowania, lecz raczej w zbliżeniu do konkretu, szczegółu, najmniejszej cząstki istnienia, wybłyskującej w momentalnym doświadczeniu.

W tym miejscu powinno się już stać jasnym, dlaczego projekt wpisany w Wypisy jest nie tylko olśniewający, ale także: paradoksalny i trudny... Rzecz w tym, iż stawką gry Miłosza nie jest tylko poezja. Jego projekt jest także (albo nawet: jest przede wszystkim) projektem metafizyczno-antropologicznym. Stąd: nie chodzi o to, jak nazwiemy postulowaną przez autora Wypisów poezję; chodzi o to, że człowiek, którego ta poezja portretuje, jest (powinien być?) człowiekiem mającym niewzruszoną pewność istnienia świata, człowiekiem zdolnym do przeżywania olśnienia... człowiekiem patrzącym na świat z miłością w jej trojakiej (Eros, Agape, Storge) postaci... Tacy bywali, tacy bywają mędrcy i poeci... ale: czy taki jest dzisiejszy, czy taki będzie jutrzejszy człowiek? Czy jest mu dana taka pewność?

To dramatyczne pytanie nie ma charakteru retorycznego. Wynika ono raczej z rozpoznania, dokonanego przed laty w Ziemi Ulro i głoszącego, iż człowiek współczesny poddany został drastycznemu doświadczeniu nihilizującemu, które pozbawiło go szczególnego zmysłu metafizycznego, pozwalającego widzieć świat zewnętrzny w jego pełnym wymiarze, pozwalającego przeżywać (w rzadkich momentach olśnienia) zarówno istnienie owego świata, jak jedność z nim... I takiemu człowiekowi, naznaczonemu niedopełnieniem i pozbawieniem ofiarowywał Miłosz własną poezję. Takiemu też człowiekowi daruje dziś swoją "księgę olśnień" - Wypisy z ksiąg użytecznych.

Czy poezja może budować ludzką duchowość? Czy może przywrócić współczesnemu człowiekowi to, czego został pozbawiony? Czy może uczynić świat widzialnym? Czy może (w wewnętrznym doświadczeniu) potwierdzić i podtrzymać jego istnienie? Takie są pytania organizujące Wypisy z ksiąg użytecznych. Takie też - spróbujmy to dosłyszeć - są wyzwania, kierowane przez Czesława Miłosza do tych, którzy wiersze piszą, i do tych, którzy je czytają. Odpowiedzią może być... powinna być istotna rozmowa - nie tylko o poezji, lecz także o duchowej sytuacji teraźniejszości. Oby lektura Wypisów z ksiąg użytecznych stała się takiej rozmowy początkiem...


*1. - C. Miłosz, Przedmowa, w tegoż, Szukanie ojczyzny, Wydawnictwo Znak, Kraków 1992, s.5.

Uwagi będące wprowadzeniem do wieczoru promującego książkę (Kraków, Dworek Łowczego, 15.06.1994).